Najnowsze

7 internetowych grzechów Polaków

Connected Security / 8 grudnia 2015

W ciągu zaledwie 10 lat liczba internautów w Polsce wzrosła, aż o 43 proc. Niestety, duża część użytkowników sieci nie zważa na swoje bezpieczeństwo, będąc nieświadoma potencjalnych zagrożeń. Lekkomyślne udostępnianie danych osobowych, ustawianie łatwych do złamania haseł, otwieranie nieznanych linków – to tylko niektóre grzechy.

Żyjemy w czasach, w których dostęp do internetu stał się codziennością, a nowe technologie sprawiają, że nasze życie staje się coraz łatwiejsze. Już niemal 8 na 10 polskich gospodarstw posiada przynajmniej jeden komputer, podłączony do sieci. Każde takie urządzenie łączące się z internetem, to potencjalny cel cyberprzestępców, którzy – według policyjnych statystyk – w 2014 r., byli odpowiedzialni za 22 tys. oszustw. Nic więc dziwnego, że aż 82 proc. Polaków obawia się o swoje bezpieczeństwo w sieci (dane Intel). Dostrzegając rosnącą skalę obaw i potencjalnych zagrożeń związanych z użytkowaniem internetu, warto zrobić rachunek sumienia i sprawdzić już teraz, jakie zachowania wystawiają nas na zbędne ryzyko.

  1. Ustawiamy zbyt łatwe hasła

1234, password, 12345, 12345678, qwerty – to nie algorytm matematyczny, a zbiór najpopularniejszych haseł do logowania, ustawionych przez internautów na świecie. Również Polacy na tym polu mają sporo do nadrobienia. Jak się okazuje 1/5 z nich nie sprawdza siły haseł zakładając nowe konta. Dobre zabezpieczenie powinno składać się minimum z 10 znaków oraz zawierać duże i małe litery.

  1. Nie uważamy, w co klikamy

Fałszywy e-mail, do złudzenia przypominający te, jakie otrzymujemy od naszego banku czy ulubionego e-sklepu, to najczęstszy sposób wykorzystania tzw. phishingu. Po kliknięciu w link uplasowany w takiej wiadomości, nieświadomy użytkownik – „na prośbę” nadawcy – podaje swój login, hasło czy numer karty kredytowej, a te lądują w rękach cyberprzestępców. „Phishing to podszycie się przestępcy pod firmę czy instytucję w celu wyłudzenia od użytkownika poufnych danych. Należy pamiętać, aby pod żadnym pozorem nie podawać wrażliwych danych nieznajomym osobom w sieci. Bank czy sklep internetowy nigdy nie wysyła wiadomości, w których należy podać tego typu informacje” – tłumaczy Radosław Wesołowski z Grey Wizard.

  1. Nie posiadamy lub nie aktualizujemy programów antywirusowych

Dobry program antywirusowy to jedno z pierwszych przykazań bezpiecznego korzystania z sieci. Niespełna 20 proc. Polaków korzysta z płatnego oprogramowania antywirusowego, które jest w stanie zapewnić najlepszą ochronę. Aktualizacja bazy wirusów, skaner on-line, dodatkowa zapora sieciowa, stabilność działania – to podstawy skutecznego antywirusa, które dadzą swobodę bezpiecznego surfowania po sieci.

  1. Udostępniamy za dużo treści prywatnych w serwisach społecznościowych

Publikowanie nieodpowiednich zdjęć, klikanie w nieznane i budzące wątpliwości linki, złe ustawienia prywatności i geolokalizacji, informowanie o nieobecności w domu – to tylko niektóre z „socialowych grzechów”, popełnianych codziennie przez tysiące Polaków. Z serwisów społecznościowych korzysta w Polsce już 11 mln internautów, którzy dzięki ilości udostępnianych danych stają się łatwym celem dla przestępców. Należy o tym pamiętać zanim kolejny raz naciśnie się przycisk „publikuj”.

  1. Za bardzo ufamy otwartym sieciom Wi-Fi

Hotspoty stały się dzisiaj dostępne już niemal w każdej większej miejscowości w Polsce. Ten rodzaj połączenia z siecią, mimo że bardzo wygodny, niesie za sobą również kilka niebezpieczeństw, np. tzw. ataku „man in the middle”. Przykładowo, korzystając z bezpłatnego, otwartego połączenia Wi-Fi w restauracji czy centrum handlowym, osoba siedząca kilka metrów od nas jest w stanie przejąć wszystkie przesyłane dane. Wystarczy jedynie podsunięcie fałszywego klucza dostępu. Wobec tego najlepiej jest korzystać z bezpiecznych i zaufanych hotspotów, które wymagają podania nazwy użytkownika i hasła.

  1. Brakuje nam ogólnej wiedzy o zagrożeniach w sieci

Ponad połowa Polaków nie wie czym są pojęcia takie jak „APT”, „DDoS”, „botnet” czy „pharming”. „Warto zaznaczyć, że ataki typu DDoS mogą spowodować straty zarówno finansowe, jak i wizerunkowe dla przedsiębiorców. Natomiast ataki APT dotykają największe kraje na świecie wykradając poufne dane dyplomatyczne. Co istotne, atak typu ATP może rozpocząć się już od szeregowego pracownika, którego brak dostatecznej wiedzy będzie początkiem problemów” – wyjaśnia Radosław Wesołowski.

  1. Nie zabezpieczamy urządzeń mobilnych

Pobranie niechcianej i potencjalnie niebezpiecznej aplikacji, brak zabezpieczenia telefonu hasłem, nieaktualny system operacyjny – to zaniedbania, które mogą prowadzić do ataku na urządzenie mobilne. Ilość przechowywanych w urządzeniu poufnych danych sprawia, że ten rodzaj ataku jest jednym z najszybciej rozwijających się segmentów działań cyberprzestępców. Tym bardziej, że liczba smartfonów w Polsce rośnie z miesiąca na miesiąc – obecnie już ponad 66 proc. osób posiada smartfon lub telefon z dostępem do internetu.






Maciej Pobocha
Od ponad 10 lat związany z mediami. Fan nowych technologii. Lubi zaskakiwać i być zaskakiwany informacjami dotyczącymi niekonwencjonalnych rozwiązań – niezależnie od branży, jakiej dotyczą.




Poprzedni wpis

TEST: Mercedes CLA Shooting Brake – trudno sprostać wymaganiom

Następny wpis

Jak nie dać się nabrać na świąteczne oszustwa internetowe?





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij