Najnowsze

Czy telematyka to zagrożenie dla tradycyjnego biznesu ubezpieczeniowego?

Connected Insurance / 23 lutego 2016

Zwietrzyć interes tam, gdzie inni oczekują krachu? Telematyka wywołuje mieszane uczucia wśród biznesu.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Eksperci Ptolemeus prognozują nawet 40 proc. spadek rynku ubezpieczeń samochodowych (w najbliższej dekadzie: 2020-2030) wraz z upowszechnieniem pojazdów autonomicznych oraz zaawansowanych systemów wspomagających kierowcę w uniknięciu wypadku. To, co wydaje się czarnym scenariuszem dla branży reasekuracji, jest niezwykle kuszącą perspektywą dla innych. Wielcy gracze jak np. IBM, General Motors oraz Octo Telematics łączą siły, by promować rozwiązania UBI, czyli systemy telematyczne w branży ubezpieczeniowej. I widzą w nich przyszłość.

Ptolemeus twierdzi, że do 2030 r. na drogach powinno być nawet 380 mln samochodów w pełni lub częściowo zautomatyzowanych. Innymi słowy, zdolnych do samodzielnego poruszania się po dowolnie wybranych drogach lub tylko ściśle określonych odcinkach. Pojawienie się ich na ulicach powinno oznaczać zmniejszenie liczby wypadków. Analitycy prognozują, że szkodowość komunikacyjna zmniejszy się nawet o 30 proc. I wiążą z tym ryzyko znacznego obniżenia składek. Ale czy słusznie?

Nie ulega wątpliwości, że zanim prawdziwe samochody autonomiczne będzie można zamówić w salonach, wzrośnie liczba aut wyposażonych w wiele zaawansowanych systemów, których celem będzie zmniejszenie ryzyka wystąpienia kolizji czy wypadku. Większość stanowią rozwiązania bazujące na kamerach, czujnikach radarowych i laserowych oraz komputerach, które będą w stanie na bieżąco analizować zbierane dane i reagować z odpowiednim wyprzedzeniem. Innymi słowy, auta będą skuteczniej obserwować otoczenie i na tej podstawie przewidywać możliwe scenariusze zagrożeń. Z predykcją nieuchronnie wiąże się automatyzacja polegająca m.in. na rozpoczęciu awaryjnego hamowania bez udziału kierowcy, samodzielnym utrzymaniu pojazdu na wybranym pasie ruchu czy szybszym wykrywaniu obiektów stanowiących potencjalne zagrożenie (zwierzęta, rowerzyści, piesi, itp.). A w tle jest też m.in. automatyczne parkowanie, które w zamierzeniu twórców ma wyeliminować problem tzw. szkód parkingowych.

Ptolemeus szacuje, że dzięki nowym technologiom można zmniejszyć liczbę wypadków nawet o 40 proc. A w przypadku zaawansowanych systemów takich jak automatyczne unikanie kolizji czołowych, redukcja sięgnie nawet 50 proc. Z tym wiąże nieuchronne zmiany dotyczące obniżenia wysokości składek. Na rynkach o największym potencjale do upowszechnienia zaawansowanych technologii (np. Niemcy) analitycy prognozują redukcję nawet o 40 proc.

Dla graczy takich jak IBM, GM czy Octo Telematics pojawienie się bardziej zaawansowanych aut przełoży się na wzrost zainteresowania telematyką. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w samochodach przyszłości rozwiązania connected będą jednym z elementów obowiązkowego wyposażenia, stosowanego nie tylko ze względów bezpieczeństwa jak np. eCall, ale także ściśle związanego z biznesem ubezpieczeń UBI. Jeśli ubezpieczyciel będzie mógł zmniejszyć szkodowość za cenę obniżek składek, to z zapewne chętnie z tego skorzysta. A perspektywy są bardzo interesujące. Ptolemeus szacuje, że już za cztery lata na drogach będzie ponad 100 mln pojazdów objętych ubezpieczeniem powiązanym z systemem telematyki. W ciągu kolejnych 10 lat ich liczba powinna zwiększyć się niemal o 50 proc. I nie powinno to dziwić, skoro już w zeszłym roku w badaniach McKinsey & Company ponad 25 proc. ankietowanych kierowców deklarowało, że rozwiązania connected mają większe znaczenie przy wyborze nowego auta niż moc silnika czy zużycie paliwa.

Zwiększona aktywność wielkich przedsiębiorstw może oznaczać zmiany związane ze strategią działania ubezpieczycieli. Niewykluczone, że cały technologiczny ciężar UBI (telematyka, problem przetwarzania ogromnej ilości danych) zostanie przeniesiony na producentów samochodów ściśle współpracujących z firmami telematycznymi oraz z dostawcami usług w chmurze jak IBM. Ubezpieczycielom pozostaje tylko skroić ofertę na potrzeby dużego klienta. GM wraz z systemem telematyki OnStar wydaje się idealnym odbiorcą. Mając do dyspozycji narzędzia do zarządzania flotą pojazdów i zbierania danych o kierowcach, a przy okazji dobre relacje z klientami przywiązanymi do marki, firma zapewnia towarzystwom ubezpieczeniowym ogromny potencjał. Czy oznacza to powrót do nieco zapomnianych pakietów ubezpieczeniowych przygotowywanych specjalnie z myślą o określonych markach samochodów? Być może.

Paweł Kacperek, organizator konferencji Connected Insurance zwraca uwagę, że telematyka w ubezpieczeniach to temat, który w Polsce nie jest eksploatowany, ale wkrótce może się to zmienić. „Na pierwsze usługi w Polsce oparte o UBI przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Wynika to m.in. z faktu, że same urządzenia, które już teraz są w stanie dostarczyć firmy telematyczne, to dopiero 10-15 proc. całej usługi. Problem stanowi reszta, czyli scoring, złożenie całej oferty, liczenie ryzyka i wreszcie model biznesowy, uwzględniający kanały sprzedaży. Podobnie było kiedyś z bankowością internetową czy zawieraniem umów telekomunikacyjnych za pośrednictwem sklepów internetowych. Dzisiaj umowa kredytowa realizowana poprzez system bankowy, to chleb powszedni. Tak więc jestem przekonany, że wdrożenie UBI w Polsce to tylko kwestia czasu”.

Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia z kongresu MWC w Barcelonie, z których wynika, że własne usługi oparte m.in. o UBI proponuje w Stanach Zjednoczonych Samsung w porozumieniu z AT&T i AXA Assistance, może się okazać, że pierwsze polisy typu Pay as you drive, trafią do Polski szybciej, niż się spodziewamy. Lepiej byłoby jednak, żeby nasz rynek przetarł lokalny gracz, niż wszystkich miałby wyprzedzić któryś ze światowych gigantów – mówi Paweł Kacperek.

Zaznacza, że Connected Life Magazine jako jedno z pierwszych w Polsce mediów szeroko informuje o wykorzystaniu telematyki w branży ubezpieczeniowej. A jak problematykę tę postrzegają firmy ubezpieczeniowe? Warto poznać ich punkt widzenia.

Mariusz Kurowski, Członek Zarządu Benefia Ubezpieczenia Sp. z o.o.

Na rynku motoryzacyjnym obserwujemy zmiany wynikające z rozwoju nowych technologii, które pozwalają na bieżąco monitorować zachowania kierowców. W przyszłości w znacznym stopniu zmieni to podejście ubezpieczycieli do wyceny ryzyka ubezpieczeń komunikacyjnych (OC/AC). Większy nacisk będzie położony na bieżące zachowania kierujących pojazdami, a nie jak dotychczas na historię ubezpieczenia, wiek właściciela, płeć, markę pojazdu czy rodzaj silnika. Benefia Ubezpieczenia wspólnie z Neptis – właścicielem popularnej aplikacji mobilnej Yanosik wdrożyła proces innowacyjnej wyceny ryzyka, czyli tzw. UBI (Usage Based Insurance). Już dziś użytkownik aplikacji Yanosik może sprawdzić ofertę ubezpieczeniową Benefii i kupić polisę, w której stawka jest zależna od zachowań kierowcy na drodze (np. stosowania się do ograniczeń prędkości). Jesteśmy zdeterminowani kontynuować rozwój naszych nowatorskich rozwiązań tak, aby móc dokładniej ocenić ryzyko wypadku i przedstawić klientowi jak najbardziej dopasowaną ofertę. Pojawienie się w ruchu drogowym pojazdów autonomicznych najprawdopodobniej przyczyni się do zmniejszenia częstości szkód. W dłuższej perspektywie nie do końca można przewidzieć, jakie nowe zagrożenia i niezdefiniowane jeszcze ryzyka może implikować tego typu zmiana. Mogą się pojawić czynniki, które już nie będą zależne od kierowcy. Należy pamiętać, że każdy proces automatyzacji wiąże się z ograniczeniem kontroli i pewne procesy będą przebiegać poza świadomością przeciętnego użytkownika. Może to skutkować nietypowymi zdarzeniami, obarczonymi wysoką wartością szkody.”

Mariusz Gilicki – Dyrektor Biura Ubezpieczeń Komunikacyjnych, Concordia Ubezpieczenia

W mojej ocenie, w aktualnych polskich warunkach rozwiązania telematyczne mają szanse zaistnieć szerzej wyłącznie w segmencie flot samochodowych, gdzie decyzję o zastosowaniu tej technologii podejmuje właściciel floty. Na rynku funkcjonują zresztą już obecnie różnego rodzaju systemy zdalnego zarządzania flotami, które kwalifikują się pod telematykę. W segmencie klienta indywidualnego nie widzę aktualnie szans na masowe wprowadzenie technologii telematycznych na rynek. Concordia nie specjalizuje się w ubezpieczeniach dużych flot samochodowych – w zakresie ubezpieczeń komunikacyjnych stawiamy na segment klienta indywidualnego. Obecnie jednak wspieramy jeden z aspektów telematyki – technologię radiowej i satelitarnej lokalizacji pojazdów. Wsparcie przejawia się w zniżkach udzielanych w ubezpieczeniu auto casco.

Łukasz Łodziana, Kierownik ds. Ubezpieczeń ERGO Hestii

ERGO Hestia uważnie przygląda się rozwojowi możliwości telematyki jako narzędzia do dokładnego szacowania ryzyka zajścia szkody a co za tym idzie wysokości składki ubezpieczeniowej.

Widzę jednak kilka czynników, które hamują dynamiczny rozwój tego rozwiązania. Jednym z nich jest zbyt wysoka cena urządzenia w stosunku do jednostkowej ceny polisy. Niska cena może wpłynąć na szersze zainteresowanie ubezpieczających, ale do tego potrzebna jest również kompatybilność urządzeń i baz danych firm telematycznych. Najważniejszym jednak czynnikiem wpływającym na popularność rozwiązania jest poprawna umiejętność interpretowania uzyskanych danych. Przykładowo inaczej należy ocenić kierowców, którzy często przyśpieszają i hamują, jeżeli jeżdżą po mieście albo poza nim.

Do wypracowania pozostaje model współpracy pomiędzy ubezpieczającym – firmą telematyczną – ubezpieczycielem, aby był korzystny dla wszystkich zainteresowanych stron.

W zakresie samochodów autonomicznych wydaje się, że jest za wcześnie aby móc określić ich wpływ na przyszłość ubezpieczeń. Dzisiaj z perspektywy Polski to wciąż przyszłość motoryzacji, na pewno wiele lat upłynie zanim pojazdy autonomiczne staną się u nas popularne.

Jeżeli chodzi o pojazdy z zaawansowanymi systemami bezpieczeństwa to musimy pamiętać, że na wysokość składki ma wpływ częstość zdarzeń oraz wysokość ich napraw. ERGO Hestia na bieżąco monitoruje bazę ubezpieczonych pojazdów i wyznacza wysokość składki na poziomie odzwierciedlającym ponoszone ryzyko. Należy zwrócić uwagę, że zaawansowane systemy bezpieczeństwa, pomimo coraz większej popularności, są instalowane w droższych wersjach pojazdów a statystyczny pojazd poruszający się po polskich drogach nie jest w nie wyposażony. Z drugiej strony koszty napraw zaawansowanych technologicznie pojazdów są znacząco wyższe. Wpływa to nadal na wysokość składki ubezpieczeniowej, która jest pochodną wartości pojazdu.

Paweł Boryczka, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Komunikacyjnych UNIQA

Temat samochodów autonomicznych w Polsce jest wciąż bardzo odległy. W naszym prawie o ruchu drogowym nie wprowadzono koniecznych zmian, które dawałyby możliwość ich użytkowania, a niektóre kraje europejskie wprowadziły już zmiany w tym zakresie. Z punktu widzenia ubezpieczeń, w odróżnieniu od Państw anglosaskich, w zasadzie nie ma konieczności wprowadzenia zmian, ponieważ ubezpieczenie OC to ubezpieczenie posiadaczy pojazdów mechanicznych. Tak więc nie mamy problemu z określeniem osoby odpowiedzialnej za pojazd. W przypadku państw anglosaskich mamy do czynienia z modelem, gdzie ubezpieczonym jest kierowca – w przypadku jego braku powstaje problem. Czy możemy już dziś mówić o możliwej skali zniżek przy ubezpieczeniu takich aut? Absolutnie nie. Mamy zbyt mało danych dotyczących tego jaka będzie skala szkód wyrządzanych przez takie auta.

Jeśli chodzi o kwestię telematyki, to wiele krajów europejskich próbowało podchodzić do tematu, ale chyba tylko w Wielkiej Brytanii system ten względnie się przyjął. Korzystają z niego przeważnie młodzi kierowcy, którzy mają najwięcej do zyskania – normalnie stawki dla nich są bardzo wysokie, a poddanie się rygorom telematyki może taką składkę znacząco zmniejszyć. W pozostałych przypadkach koszty rozwiązań są dość drogie w zestawieniu ze skalą korzyści. Poza tym w przypadku aut na gwarancji i drogich aut Premium rodzą się problemy związane z ingerencją w układy samochodu przy instalacji. Szansą na rozwiązanie tego problemu są właśnie sojusze pomiędzy producentami pojazdów i firmami oferującymi serwisy danych, a przede wszystkim ich obróbkę. Z punktu widzenia zakładów ubezpieczeń istotna jest prawdziwość i poprawność tych danych oraz sposoby ich agregowania do wartości, które mogą być pomocne przy ocenie ryzyka. W Polsce obecnie telematyka jest stosowana tylko w firmach transportowych, które wykorzystują te dane do zarządzania ekonomiką transportu. Okazuje się, że niechętnie chcą się one dzielić tą wiedzą z firmami ubezpieczeniowymi.

Ubezpieczenia komunikacyjne w Polsce są nierentowne, zatem dyskusja na temat tego czy telematyka sprawi, że ceny spadną jest o tyle nie zasadna, że na razie stawki powinny znacznie wzrosnąć (nawet o 30 proc.). Być może na początek należałoby podejść do tego w ten sposób, że instalacja urządzeń do rejestracji danych telematycznych oraz zgoda na monitorowanie parametrów jazdy pojazdu, pozwoli na nie podnoszenie stawek.






Tomasz Okurowski
Wszędzie gdzie się pojawi niestrudzenie opowiada o nowoczesnych technologiach w domu i w samochodzie. Z inteligentnym domem, nawigacją, lokalizacją, car audio i samochodami connected za pan brat.




Poprzedni wpis

Pięć trendów IT wpływających na bezpieczeństwo

Następny wpis

Jak zabezpieczyć sklep internetowy przed cyberatakami?





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij