Najnowsze

Niechciana poczta staje się coraz większym problemem

Connected Shopping / 17 marca 2016

50 – to przeciętna liczba e-maili, przesyłek, wiadomości tekstowych i telefonów, które tygodniowo otrzymuje konsument. Czy przekłada się to na skuteczne dotarcie do klientów?

Użytkownicy sieci są zalewani przez wszędobylskie reklamy. Wyskakujące okna informujące o promocji na smartfony, zakładki przedstawiające nowe produkty znanych marek odzieżowych, banery zachęcające do zakupu środków farmakologicznych… Zmęczeni ciągłym bombardowaniem konsumenci coraz częściej decydują się na użycie oprogramowania blokującego – np. AdBlock. Nie mogą tego samego zrobić w stosunku do telefonów od firm oferujących usługi czy też mailowo informujących o „specjalnej, jedynej tego typu okazji”. Problem z natarczywym advertismentem dotyczy w równym stopniu konsumentów jak firm. U pierwszych pojawia się frustracja, w przypadku drugich kanał dotarcia zamienia się w nieskuteczne narzędzie pożerające pieniądze i czas.

Badania zrealizowane na zlecenie Ricoh przez Coleman & Parkes wskazują, że duża część komunikacji marketingowej i reklamowej jest zupełnie nieinteresująca dla adresatów. Najgorzej pod tym względem wypadają sektor handlowy i edukacyjny – według ok. 75 proc. badanych, treść wiadomości, które otrzymują, jest zupełnie niedopasowana do ich potrzeb. Lepiej w tym obszarze kształtuje się obraz administracji publicznej i instytucji finansowych – odsetek niechcianej poczty i wiadomości spada odpowiednio do 58 i 61 proc. Niemniej nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.

Źle zaplanowana komunikacja wiąże się nie tylko z niepotrzebnie ponoszonymi kosztami finansowymi, ale odbija się również na wizerunku i przyczynia do spadku zaufania do danej marki czy organizacji. Dla dużej części konsumentów jest bowiem jednoznaczna z nieodpowiednim wykorzystaniem ich danych. Najmniejszym zaufaniem w tym zakresie cieszy się handel (74 proc. badanych), a najwyższym: administracja publiczna (50 proc.), sektor finansowy (49 proc.) oraz ochrona zdrowia (49 proc.). Nieprzypadkowo w drugiej grupie znalazły się organizacje, które obowiązują rygorystyczne regulacje związane z wykorzystywaniem danych o klientach.

Firmy i instytucje muszą położyć większy nacisk na jakość swojej komunikacji z klientami. Funkcjonujemy na bardzo konkurencyjnym rynku, a błędy popełniane w tej sferze mogą okazać się bardzo kosztowne pod kątem wizerunkowym i niszczyć reputację – stwierdza David Mills, CEO w Ricoh Europe.

Rozwiązaniem problemów z zalewem nietrafionych ofert może okazać się szersze wykorzystanie narzędzi geomarketingowych. Umożliwiają one lepsze dopasowanie charakteru kampanii marketingowej i rzeczywiste dotarcie do najodpowiedniejszych odbiorców. Dzięki analizie np. przeglądanych portali, zainteresowań, czy nawet odwiedzanych miejsc, firmy mają szansę przedstawiać zainteresowanym klientom sprecyzowane oferty, skrojone pod ich zainteresowania. Oznacza to, że np. producent pieluszek dziecięcych nie będzie namawiał do zakupu w promocyjnej cenie swojego towaru 20-letniemu odbiorcy, który nadal mieszka z rodzicami.

W trakcie zeszłorocznej konferencji Geomarketing Forum przekonywano o skuteczności wykorzystania danych geolokalizacyjnych i marketingu opierającego się na precyzyjnych informacjach na temat klienta. Mówili o tym m.in. przedstawiciele takich firm jak T-Systems, Loyalty Partner Polska, Emapa, PWC, DataWise czy Poczta Polska.

Uczestnicy zeszłorocznego wydarzenia mieli szansę dowiedzieć się m.in., że Poczta Polska stawia duży nacisk na geotargetowanie, czyli dopasowanie treści lub formy przekazu reklamowego w zależności od miejsca, w którym znajduje się odbiorca. I reklamuje się wymownym hasłem „powiedz nam, jaki jest Twój odbiorca, a znajdziemy go dla Ciebie”. Wykorzystując dane od partnerów takich jak DataWise, ułatwia określenie docelowej grupy z uwzględnieniem szczegółowych podziałów takich jak np. wiek adresatów, płeć, wysokość dochodów czy wielkość firmy a także rodzaj zabudowy. Potem pozostaje już tylko skorzystać z usług takich m.in. jak Mailing profilowany (baza ściśle określona wg kryteriów geodemograficznych) i targetowany (własna baza klienta), i to bez obaw o wykorzystywanie mechanizmu przetwarzania danych osobowych.

Zatem czas zacząć zmieniać mechanizmy marketingowe w firmach. Zasypywanie klientów mailami, SMS-ami i telefonami to – mówiąc krótko – nie najlepszy pomysł.






Bartłomiej Pobocha
Żądny wiedzy. Chce być connected w każdym tego słowa znaczeniu i niezależnie od konsekwencji. Fan literatury fantasy, historii i motoryzacji. W życiu kieruje się nie tylko nawigacją.




Poprzedni wpis

Jak wygląda samochodowe radio przyszłości?

Następny wpis

Zakupy w sklepie zlokalizujemy z niemal wojskową precyzją





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij