Najnowsze

TEST: Audi Q7 – żegnajcie analogowe zegary, czas na wirtualne show

Connected Cars / Testy / 1 marca 2016

Przyzwyczailiśmy się już do zaawansowanych ekranów telefonów, tabletów, telewizorów i smartwatchy. Czas na wyświetlacze w samochodach. I nie chodzi o te w panelach centralnych, prezentujące wskazówki nawigacyjne, informacje dotyczące działania klimatyzacji czy radia, lecz… o zegary. Przynajmniej według Audi.

Kiedy firma pod znaku czterech pierścieni zaprezentowała w 2014 r. virtual cockpit, fani motoryzacji podzieli się na dwa obozy: przeciwników i zwolenników rozwiązania zastępującego analogowe wskaźniki elektronicznymi. Antagoniści zarzucają marce zrywanie z korzeniami i hołdowanie modzie na digitalizowanie świata, a protagoniści chwalą podążanie z duchem czasów.

Audi radio

Z biznesowego punktu widzenia zastosowanie rozwiązania z branży new tech wygląda na próbę przyciągnięcia uwagi klientów w myśl hasła reklamowego przyświecającego Audi od lat: Vorsprung durch Technik – Przewaga dzięki technice. O ile do niedawna chodziło m.in. o pięciocylindrowe silniki, napęd quattro, TDI i FSI czy oświetlenie zewnętrzne LED, to obecnie Niemcy stawiają na szeroko rozumianą elektronikę. I nic w tym dziwnego, skoro ze smartfonami praktycznie się nie rozstajemy, a w ubiegłorocznych badaniach McKinsey & Company ponad 25 proc. kierowców zadeklarowało, że rozwiązania connected mają większe znaczenie przy wyborze nowego auta niż moc silnika czy zużycie paliwa.

Wygląd taki albo siaki

Czym jest virtual cockpit? To ekran TFT o przekątnej 12,3 cala i rozdzielczości 1440 x 540 pikseli, który umieszczono w miejscu tradycyjnych zegarów. W efekcie kierowca otrzymuje do dyspozycji cyfrowy zestaw wskaźników i ekranów informacyjnych. Za płynność pracy odpowiada układ scalony T30 z serii Tegra 3 firmy Nvidia (znanej przede wszystkim z produkcji kart graficznych marki GeForce), która na stałe współpracuje z Audi.

Kierowca może wybrać jeden spośród dwóch obrazów. W trybie „infotainment” dominuje widok, którego centralną częścią jest mapa nawigacji albo zakładki funkcji telefonu, radia lub systemu audio. Obrotomierz i prędkościomierz są wtedy zminimalizowane i położone na dwóch krańcach ekranu. W widoku klasycznym środkowe okno jest mniejsze, a obrotomierz i prędkościomierz pojawiają się w postaci większych, „analogowych” zegarów.

Audi nawigacja

Opis opisem, ale wrażenia z obcowania z virtual cockpit są naprawdę niesamowite (o ile użytkownik nie ma wstrętu do smart rozwiązań wszelakiej maści). Zwłaszcza, gdy nawigacja zajmie cały ekran, co widać na zdjęciu głównym niniejszego materiału. Że mało praktyczne, bo odciąga uwagę od obrotomierza i szybkościomierza, a na dodatek mapę wraz ze wskazówkami można uruchomić na wyświetlaczu znajdującym się na podszybiu? Być może, ale nie zmienia to faktu, że trudno znudzić się takim widokiem. Warto przy okazji wspomnieć, że przełączanie pomiędzy poszczególnymi ustawieniami przebiega szybko i nie ma mowy o jakichkolwiek opóźnieniach w wyświetlaniu danych (Audi podaje, że dla przykładu obraz wskazówki obrotomierza odnawiany jest 60 razy na sekundę, by jej ruch był jak najbardziej płynny). Obrazy są ostre i szczegółowe, a styl grafik przypadnie do gustu większości zmotoryzowanych.

Audi grafika

Prosta obsługa

Kierowca obsługuje Audi virtual cockpit za pomocą kierownicy wielofunkcyjnej. Przyciski znajdujące się na jej lewym ramieniu odpowiedzialne są za sterowanie komputerem pokładowym, systemem audio oraz – w zależności od poziomu wyposażenia – telefonem i nawigacją.  Na prawym ramieniu natomiast znajdują się regulatory głośności, przycisk uruchamiający system komend głosowych, obsługa telefonu oraz funkcja szybkiej zmiany stacji radiowej lub danego utworu muzycznego. Na pierwszy rzut oka – dużo tego, ale w praktyce po krótkim czasie nie ma problemu z obsługą funkcji i robi się to intuicyjnie.

Audi obsługa

Podsumowanie

Audi virtual cockpit w przypadku modelu Q7 wymaga dopłaty w wysokości 3360 zł? Czy warto tyle wydać na elektroniczny gadżet? Naszym zdaniem tak. W zamian otrzymuje się nowatorskie rozwiązanie, z którym przyjemności obcowania nie zakłócają żadne niespodzianki. Błysk w oku kolegi z pracy/przyszłego kontrahenta/rynkowego rywala widzącego po raz pierwszy wirtualne zegary, a zwłaszcza mapę nawigacyjną – bezcenny.

Plusy:

+ możliwość zmieniania widoków i wyświetlanych elementów

+ płynność pracy

+ wysoka jakość grafik

Minusy:

– wstyd pisać, ale trudno jest nam się o cokolwiek przyczepić







Maciej Pobocha
Od ponad 10 lat związany z mediami. Fan nowych technologii. Lubi zaskakiwać i być zaskakiwany informacjami dotyczącymi niekonwencjonalnych rozwiązań – niezależnie od branży, jakiej dotyczą.




Poprzedni wpis

Walka z rakiem. Dane zamiast chemioterapii?

Następny wpis

Uberyzacja biznesu trwa. Kto następny?





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij