Najnowsze

TEST: Przeglądarka w samochodzie

Connected Cars / Testy / 24 maja 2016

Zapomnij o smartfonach i tabletach. Do przeglądania internetu użyj… samochodu. Czy hasło to ma prawo bytu, sprawdziliśmy na przykładzie BMW serii 1 i Hondy HR-V.

W „internetach” szukamy wszystkiego: od numeru telefonu do lekarza-specjalisty, przez ceny lodówki, po informacje dotyczące zmian w taryfikatorze mandatów. Nie ma sensu rozpisywanie się na temat przydatności i potęgi sieci. Faktem jest, że regularnie (przynajmniej raz w tygodniu) z jej dobrodziejstw korzysta w Polsce dwie trzecie dorosłych, a online jesteśmy przeciętnie 13 godzin tygodniowo. Z badań CBOS wynika ponadto, że niemal ośmiu na dziesięciu internautów (79 proc.) łączy się z siecią bezprzewodowo poprzez takie urządzenia, jak smarfon, tablet czy laptop. Grupa ta w ostatnich latach bardzo dynamicznie się zwiększała: jeszcze pięć lat temu użytkownicy mobilni stanowili mniej niż połowę korzystających z internetu, w 2012 r. – blisko dwie trzecie, a w roku 2014 – już ponad trzy czwarte. Zestawienie przygotowane przez CBOS nie obejmuje póki co użytkowników sufrujących z użyciem samochodu. A możliwość taką zapewnia kilka modeli aut, w tym BMW serii 1 i Honda HR-V, które wzięliśmy pod lupę.


Dostęp do internetu

W obu testowanych samochodach, aby móc korzystać z przeglądarki, należało udostępnić autom internet (korzystaliśmy z odpowiedniej funkcji w telefonie), przy czym warto zaznaczyć, że w BMW serii 1 z obecnego rocznika modelowego nie ma już takiej konieczności, bo standardowo wyposażane jest w zaszyty moduł SIM. A teraz informacja najważniejsza – przeglądanie stron www możliwe jest wyłącznie podczas postoju! Producenci mają oczywiście na uwadze kwestie bezpieczeństwa, ale znacznie ogranicza to użyteczność rozwiązania.

Ekran się nie rusza…

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. W dobie inteligentnych telefonów i innego sprzętu przenośnego trzymanie ekranu w rękach stało się codziennością. W przypadku laptopów da się zmieniać kąt nachylenia wyświetlacza, a w komputerach stacjonarnych można przesunąć monitor. W samochodzie o tego typu działaniach należy zapomnieć. Umieszczony w konsoli centralnej (patrz Honda) lub na podszybiu (BMW) ekran stanowi integralną część pojazdu i trzeba pogodzić się ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym niemożliwymi do uniknięcia refleksami świetlnymi i stałą odległością od użytkownika (pomijamy kwestię regulacji ustawień fotela). „To głupi zarzut, bo przecież w samochodach monitory zawsze montowane są na stałe i przy korzystaniu z nawigacji nikt nie robi z tego powodów problemów” – możesz stwierdzić drogi Czytelniku. To prawda, ale w teście tym traktujemy pojazd jako narzędzie do przeglądania internetu i w związku z tym mamy prawo porównywać go z innymi urządzeniami służącymi do tego celu.

Wpisywanie adresów drogą przez mękę?

BMW i Honda przyjęły odmienne koncepcje dotyczące ekranów. Japończycy wykorzystali dotykową matrycę. Ma przekątną 7 cali, a wpisywanie znaków odbywa się z użyciem rozwijającej się wirtualnej klawiatury. Nie różni się więc niczym od rozwiązania znanego z tabletów i smartfonów, pomijając niższą responsywność – reaguje na dotyk z nieco większym opóźnieniem i wymaga większej precyzji. Niemiecka marka postawiła na ekran bezdotykowy i obsługę za pomocą kontrolera iDrive znajdującego się w pobliżu skrzyni biegów. Kręcąc nim wybiera się poszczególne litery, przesuwając kursor po kolejnych znakach aż do momentu trafienia na właściwy. Mało to wygodne i zajmuje znacznie więcej czasu, zwłaszcza że jesteśmy już przyzwyczajeni do posługiwania się wersjami dotykowymi.


Ile to kosztuje?

Przeglądanie stron www za pośrednictwem samochodu wymaga w BMW serii 1 kupna pakietu ConnectedDrive Plus za 9307 zł, który – na szczęście – obejmuje także m.in. usługi ConnectedDrive, bieżące informacje drogowe, serwis Concierge, system nawigacyjny Business, zestaw głośnomówiący Bluetooth o rozszerzonym zakresie funkcji (Office), wraz ze złączem USB. W przypadku Hondy HR-V system multimedialny Connect pozwalający na korzystanie z sieci to standard dla wersji wyposażenia Executive i Elegance (w Comfort nie jest niedostępny nawet za dopłatą).

Podsumowanie

Czy korzystanie z internetu za pomocą samochodu ma sens? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Z jednej strony cieszy, że część producentów daje taką możliwość, a z drugiej blokowanie przeglądania stron po ruszeniu to cios w funkcjonalność – odbiera się tę możliwość także pasażerowi. Biorąc pod uwagę testowane modele, rozwiązanie zastosowane w Hondzie HR-V jest przyjaźniejsze w użytkowaniu za sprawą dotykowego ekranu. BMW hołduje systemowi znanemu od lat, którego podstawą jest pokrętło iDrive wymagające przyzwyczajenia.

Plusy:

+ możliwość przeglądania stron www

+ wliczony w cenę samochodu system Honda Connect

+ zaszyty moduł SIM w nowym roczniku BMW serii 1

Minusy:

– brak możliwości korzystania z internetu w trakcie jazdy

– brak możliwość zmiany kąta ustawienia ekranu

– brak dotykowego ekranu w BMW

– nienajlepsza responsywność ekranu w Hondzie






Maciej Pobocha
Od ponad 10 lat związany z mediami. Fan nowych technologii. Lubi zaskakiwać i być zaskakiwany informacjami dotyczącymi niekonwencjonalnych rozwiązań – niezależnie od branży, jakiej dotyczą.




Poprzedni wpis

Niemcy stawiają na digitalizację w biznesie

Następny wpis

Smart marketing: nowe technologie będą wspierać sprzedaż





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij