Najnowsze

Test: Rok z Yanosikiem GT – siła społeczności, czy marketingu?

Connected Cars / Testy / 23 kwietnia 2015

Yanosika można mieć za darmo. Ale równie dobrze można też za niego płacić. Czy warto? By to sprawdzić, podróżowaliśmy cały rok z Yanosikiem GT.

Czy warto płacić za coś, co można mieć niemal za darmo? Nad tym może zastanawiać się niejeden zainteresowany sprzętem firmowanym przez Yanosika. I takie też zwykle pytanie słyszeliśmy niemal od wszystkich, którzy mieli okazję zetknąć się z naszym testowym Yanosikiem GT. Urządzeniem, które stało się nieodłącznym wyposażeniem w trakcie wielu podróży samochodami po Polsce.

Czym jest Yanosik GT? To mały terminal pracujący w trybie on-line, czyli podłączony do internetu. W niewielkiej obudowie kryje bowiem moduł GSM (praca w paśmie 900 MHz i 1800 MHz) i układ GPS. Zapewne podobny lub taki sam, jaki jest stosowany w tradycyjnym urządzeniu o wymownej nazwie Yanosik – R, czyli konwencjonalnym terminalu. Od niego jednak GT różni się kluczowym gadżetem: małym wyświetlaczem 2,4”. Czy jest niezbędny? Przydaje się, jakkolwiek po roku użytkowania możemy śmiało stwierdzić, że w trakcie codziennych podróży można się obejść bez spoglądania na ekran.

Niesmak? To możliwe

Yanosik GT to sprzęt dla kierowców. Do zainstalowania w samochodzie. Tym większe było zatem nasze zdziwienie, gdy odkryliśmy, że w opakowaniu z urządzeniem nie ma tradycyjnego uchwytu z przyssawką do szyby. Sprzęt można co najwyżej przymocować rzepem do deski rozdzielczej. Czy to wygodne? Nie. Znacznie bezpieczniej i wygodniej jest używać produktu z wyświetlaczem na wysokości linii wzroku. Przyda się zatem odpowiedni uchwyt. A to oznacza, że do ceny Yanosika GT trzeba doliczyć odpowiednie akcesorium do szyby. Pewien niesmak pozostaje.

Mały terminal wymaga stałego zasilania. Choć GT jest wyposażony we wbudowaną baterię, to jednak pozwala ona zaledwie na kilka minut pracy. Po roku użytkowania wbudowany akumulator starcza na krócej. Początkowo było to ok. 5 minut pracy. Obecnie już po niecałych 2 minutach sprzęt wyłącza się. Trzeba zatem wyrobić nawyk, że GT powinien być stale podłączony kablem USB do zasilacza. Jeśli często go odłączamy, to lepiej ostrożnie wkładać i wyjmować wtyczkę: gniazdo jest delikatne i łatwo je uszkodzić.

Fot. Tomasz Okurowski

 

Po roku użytkowania przywykliśmy, że nawet po zapewnieniu zasilania Yanosik GT potrzebuje chwili na start. W sumie to nic złego. Na uruchomienie produktu francuskiej konkurencji w postaci Coyota także trzeba nieco poczekać. Zauważyliśmy przy tym, że w niektórych samochodach wbudowany odbiornik GPS niezbyt dobrze radził sobie podczas tzw. zimnego startu. Komunikat o problemach z odbiorem sygnału pojawiał się w autach różnych klas i marek. Co ciekawe, Yanosik GT świetnie spisywał się w pojazdach z podgrzewaną przednią szybą. A w tych, w których zwykłe odbiorniki GPS w smartfonach odbierały dane bez przeszkód, Yanosik GT kapitulował od czasu do czasu na kilkanaście sekund. Twórcy urządzenia mają zatem jeszcze nad czym popracować.

Siła społeczności? Czasem trudno uniknąć mandatu 

GT jako ostrzegacz sprawuje się tak samo, jak aplikacja w smartfonie (z jej zaletami i wadami włącznie). Przydaje się zatem do ostrzegania o zagrożeniach i odbierania ostrzeżeń. Podróżując po całej Polsce nie sposób docenić siły społeczności. Ostrzeżeń jest dużo, a wiele znajduje potwierdzenie na drodze. Niemniej nietrudno o pewną prawidłowość. W godzinach szczytu (porannego jak i popołudniowego) oraz w weekendy zwykle pojawia się więcej błędnych alarmów. W pozostałych porach trafność alarmów wydaje się wyraźnie większa. Jaki z tego wniosek? System weryfikacji wciąż wymaga kalibracji względem najmłodszych i najmniej doświadczonych użytkowników, którzy generują sporo błędnych zgłoszeń. Nie zmienia to jednak ogólnej oceny skuteczności Yanosika. Mimo usilnych starań konkurencji, wciąż jest liderem. I nic nie wskazuje na to, że w grze o tron zwycięży ktokolwiek inny.

Oczywiście nawet największa społeczność nie gwarantuje 100 proc. skuteczności. Wystarczy podróżować mniej uczęszczanymi drogami, by liczba ostrzeżeń wyraźnie spadła. Z Yanosikiem także można trafić na patrol z „suszarką”, o której nikt wcześniej nie ostrzegał. Cudów nie ma. Niemniej prawdopodobieństwo wpadek Yanosika jest póki co mniejsze niż innych ostrzegaczy. Bilans rocznych jazd: 2 mandaty na przejechane ponad 40 tys. km po całym kraju.

Fot. Tomasz Okurowski

Fot. Tomasz Okurowski

Po roku różnorodnych podróży łatwiej znaleźć odpowiedź na kilka pytań. Urządzenie przez 12 miesięcy wytrzymało intensywną eksploatację. Choć widać już przetarcia tworzywa na krawędziach, to jednak nie jest źle. Gniazdo USB jak na razie dzielnie znosi kolejne wkładanie i wyjmowanie przewodów. Co ciekawe, nie zawsze chce współpracować z fabrycznie dostarczonym przewodem USB (lepszej jakości są przewody dostarczane razem z telefonami), co oznacza brak ładowania. Poziom głośności ostrzeżeń wystarczy nie tylko w trakcie przejażdżki po mieście, ale także podczas szybszej jazdy po autostradzie. A dwa tryby jasności wyświetlacza są odpowiednie podczas podróży w słoneczne dni i w nocy. Łatwiej także wskazać potencjalnych adresatów urządzenia i usługi.

Czy warto kupić Yanosika GT?  

Po co zatem płacić za coś, co można mieć niemal za darmo w smartfonie? Yanosik GT to urządzenie przede wszystkim dla tych, którym telefon służy głównie do rozmów. Dla kierowców, którzy nie wyobrażają sobie smartfona w roli nawigatora. Cenią tradycyjną nawigację przyczepioną do szyby. I wcale im nie przeszkadza kolejne pudełko znajdujące się na desce rozdzielczej. Im można polecić GT w ciemno. A pozostałym? Aplikacja w telefonie na co dzień wystarczy. A w portfelu pozostanie 498 zł na inne wydatki niż zakup sprzętu z roczną transmisją danych. Każdemu wedle potrzeb.

Zalety 

  • Kompaktowe rozmiary
  • Czytelny wyświetlacz (także w słoneczne dni)
  • Proste i przejrzyste menu co ułatwia obsługę
  • Wystarczający poziom głośności ostrzeżeń
  • Wysoki poziom skuteczności ostrzegania kierowców
  • Ostrzeżenie o wygaśnięciu abonamentu na transmisję danych
  • Poręczny i kompaktowy zasilacz samochodowy
  • Automatyczna aktualizacja urządzenia po podłączeniu do sieci
  • Ostrzeganie z wystarczającym wyprzedzeniem
  • Wystarczający poziom jasności ekranu podczas nocnych podróży

Wady 

  • Regularne problemy z odbiorem sygnału GPS
  • Wolne uruchamianie
  • Krótki czas pracy bez podłączonego zasilania zewnętrznego
  • Tendencje do wycierania się wykończenia krawędzi
  • Głębiej osadzone gniazdo USB, co utrudnia podłączanie
  • Brak uchwytu samochodowego w zestawie
  • Zależnie od pory dnia – spora liczba błędnych zgłoszeń
  • Ostrzeganie o kontrolach prędkości na równoległych drogach i przeciwnych kierunkach





Tomasz Okurowski
Wszędzie gdzie się pojawi niestrudzenie opowiada o nowoczesnych technologiach w domu i w samochodzie. Z inteligentnym domem, nawigacją, lokalizacją, car audio i samochodami connected za pan brat.




Poprzedni wpis

123456 to nie hasło…

Następny wpis

Walka o kierowców między Apple, Google i CCC





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij