Najnowsze

TEST: TomTom Fotoradary – ostrzegaj i bądź ostrzegany

Connected Cars / Testy / 19 listopada 2015

Jako jedni z nielicznych w Polsce tuż przed oficjalną premierą mieliśmy okazję sprawdzić nową aplikację TomTom Fotoradary. Oto pierwsze wrażenia.

TomTom Fotoradary to nowa propozycja holenderskiego specjalisty od nawigacji i map. Aplikacja, która prawie nic nie kosztuje. W sklepie Play (program dostępny jest póki co tylko na Android) pobiera się ją za darmo i nie zawiera ona żadnych płatnych opcji wewnątrz. Jedyne, co jest potrzebne, to dostęp do internetu: bez niego nie sposób korzystać z ostrzegacza podczas podróży samochodem. A to już oznacza koszty związane z planem taryfowym u naszego operatora sieci. Dla TomToma wszystko jest jasne: nieważne, skąd masz internet. Ważne, abyś go miał, gdyż bezpłatna aplikacja bez dostępu do sieci jest bezużyteczna.

Instalujesz bez problemu

Do pobrania ze sklepu jest bardzo mało danych: zaledwie 3,8 MB. Tyle wystarczy, by zainstalować i uruchomić aplikację. TomTom Fotoradary pracuje wyłącznie w trybie online, co oznacza, że nie trzeba ściągać dodatkowych map czy plików z lokalizacją miejsc kontroli prędkości. Ale wyjeżdżając za granicę potrzebny będzie transfer danych w roamingu. W przeciwnym wypadku po opuszczeniu kraju aplikacja nie będzie funkcjonować.

Proste menu, prosta obsługa

Holendrzy zdążyli już przyzwyczaić swoich użytkowników do intuicyjnej obsługi. Trudno narzekać na wygląd menu czy posługiwanie się poszczególnymi funkcjami. Z aplikacji korzysta się tak łatwo, że narzekanie przypominałoby szukanie dziury w całym. Nawet laik może bez obaw zainstalować, uruchomić i używać programu. Pod tym względem konkurencja mogłaby się uczyć od programistów z Amsterdamu.

Trudno wszakże oczekiwać, że w zakresie obsługi mogłoby być inaczej. W końcu chodzi tylko o zgłaszanie zauważonych kontroli prędkości i odbieranie ostrzeżeń. Nic więcej. Niemniej uznanie dla twórców za rozwiązanie takie jak potwierdzanie lokalizacji fotoradarów. W trakcie zbliżania się do miejsca kontroli kierowca zobaczy nie tylko ostrzeżenie, ale także pytanie dotyczące potwierdzenia alarmu („czy widać było kamerę?”). Ikony są na tyle duże, że nawet na smartfonie z ekranem mniejszym niż 5 cali nie ma problemów z trafieniem palcem we właściwe miejsce.

Ostrzeganie: skuteczne, ale…

TomTom z wystarczającym wyprzedzeniem poinformuje o dostosowaniu prędkości. By ułatwić ocenę czy poruszamy się zgodnie z przepisami, tło ekranu zmienia kolor stosownie do jazdy. Po przekroczeniu dozwolonej prędkości, czarną barwę zastąpi czerwona. Nie trzeba zatem nerwowo wypatrywać informacji o wartości dopuszczalnych limitów na danych odcinku. Wystarczy zerknąć na kolor ekranu.

TomTom chwali się, że przygotowując bazę miejsc kontroli uwzględnił kwestię fałszywych alarmów. Program ma ostrzegać tylko o fotoradarach znajdujących się na drodze, którą podróżujemy. Pomysł dobry, gdyż nic tak nie denerwuje jak alerty o urządzeniach w pobliżu, które w żadnym stopniu nam nie zagrażają.

W praktyce jednak bywa tak, że program nie uwzględnia niektórych lokalizacji na pokonywanej drodze. W Warszawie, podczas przejazdu przez skrzyżowanie ulic Fieldorfa i Ostrobramskiej, TomTom ostrzegał o fotoradarach tylko podczas zbliżania się do nich z jednej strony, mimo że każdy wjazd jest monitorowany przez osobny maszt ze sprzętem rejestrującym. W drodze ze stolicy do Siedlec, aplikacja nie widziała stacjonarnego fotoradaru ani odcinkowego pomiaru prędkości. Ale… Po kilku dniach problem usunięto i program TomToma ostrzegał jak należy. Najwyraźniej w międzyczasie uzupełniono bazę danych. Brawo za szybką reakcję. Pytanie brzmi, ile mandatów dostaną użytkownicy w innych miejscach, jeśli katalog fotoradarów jest niekompletny i dopiero trwa jego update.

Business is business

Wydawać by się mogło, że z biznesowego punktu widzenia TomTom Fotoradary to nietrafiona aplikacja. Holendrzy muszą liczyć się z tym, że użytkownicy programu nawigacyjnego TomTom GO Mobile zrezygnują z zakupu płatnej subskrypcji usługi fotoradary. W końcu po co mają wydawać pieniądze na usługę, z której mogą skorzystać za darmo po zainstalowaniu aplikacji Fotoradary? Zapewne większość (jeśli nie wszyscy) wybierze darmową wersję. Nie o nich jednak walczą Holendrzy.

Na celowniku mają grono tych, którzy dotychczas nie korzystali z produktów firmy z Amsterdamu. Podobnie jak w przypadku Ryśka stworzonego przez twórców NaviExperta, chodzi o pozyskanie nowych klientów. A dzięki nim wzrośnie grono dostawców danych do usługi Traffic. W obliczu ekspansji Google, każdy dodatkowy klient zapewniający informacje o prędkościach przejazdu i udostępniający dane o fotoradarach jest wręcz na wagę złota.

Podsumowanie

Darmowa aplikacja? To jest to! TomTom Fotoradary pozostawia jednak pewien niedosyt. Samo ostrzeganie przed fotoradarami i pokazywanie korków to trochę za mało dla współczesnych kierowców. Można byłoby oczekiwać możliwości ostrzegania o innych utrudnieniach, jak to jest w przypadku takich aplikacji jak AutoRadar, Coyote, Rysiek, Waze czy Yanosik. Możliwe jednak, że TomTom po doświadczeniach innych firm nie planuje budować społeczności i rywalizować z potentatami. Niezależnie jednak od ograniczeń warto spróbować pojeździć z aplikacją, by samemu ocenić, czy to co oferują Holendrzy za darmo wystarczy do codziennego podróżowania.

Plusy:
+ wygodna obsługa
+ przejrzyste, nieskomplikowane menu
+ możliwość pracy w tle
+ dostęp do danych o korkach
+ tryb mapy z lokalizacją fotoradarów i korków
+ płynność działania
+ dodatkowy pasek podglądu wyświetlany w trakcie pracy innej aplikacji
+ ostrzeganie o odcinkowych pomiarach prędkości
+ wygodne weryfikowanie lokalizacji fotoradarów i innych miejsc kontroli prędkości

Minusy:
– brak możliwości ostrzegania o utrudnieniach innych niż fotoradary
– praca tylko w trybie online
– zastrzeżenia do bazy danych






Tomasz Okurowski
Wszędzie gdzie się pojawi niestrudzenie opowiada o nowoczesnych technologiach w domu i w samochodzie. Z inteligentnym domem, nawigacją, lokalizacją, car audio i samochodami connected za pan brat.




Poprzedni wpis

Cyberwojna z ISIS

Następny wpis

Android Auto: testowaliśmy to rozwiązanie w Polsce!





Zobacz także



This site is using the Seo Wizard plugin by http://seo.uk.net/

PLIKI COOKIES: Stosujemy pliki cookies, aby ułatwić korzystanie z serwisu. Szczegóły znajdziesz w Polityce Cookies. Więcej

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij